wtorek, 11 maja 2010

dress code w biznesie/ business corporate

Business corporate - czyli strój biznesowy koordynowany coś pomiędzy swobodnym a formalnym jest to najczęściej stosowany dress code w biznesie.Business standard, kod korporacyjny, czasem określany jako business smart.Jednym słowem codzienny strój biznesowy

Panowie Codziennym strojem biznesowym jest po prostu garnitur, czyli spodnie i marynarka w tym samym kolorze i z tego samego materiału. Najpowszechniejszymi kolorami są: wszelkie tonacje szarości, popielaty, ciemny grafit, antracyt, granat, tonacje brązów . Latem można dołączyć jaśniejsze tkaniny jasno szary, beżowy ew ecru ale nigdy biały i oczywiście letnie tkaniny są dużo lżejsze.
Dozwolona jest dużo szersza gama koszul niż w przypadku stylu formalnego. Tu powstaje miejsce na zabawę deseniem kolorem i fakturą koszuli. Dopuszczalne są biznesowe koszule w krateczki, w prążki, paski, w kratkę vichy, i w znacznie liczniejszej gamie kolorów niż stricte białe czy kremowe koszule formalne Krawaty nadal nie powinny być zbyt wyzywające i krzykliwe, zresztą krzykliwy krawat nigdy nie jest w dobrym guście, niezależnie od sytuacji. W ramach business smart można sobie pozwolić na dużo swobodniejsze miksowanie deseni i faktur koszuli, krawata a nawet garnituru. Szkoda że tak rzadko bawią się tkaninami polscy mężczyźni. Dużo odważniejsi są w swoich zestawach nawet konserwatywni Brytyjczycy. Podobnie jak przy stylu formalnym obowiązującym obuwiem są męskie sznurowane półbuty, w kolorze stosownie dopasowanym do tonacji ubrania. Pasek do spodni powinien być tego samego koloru co buty. Dodatki mocno ograniczone: obrączka ,zegarek, spinki do mankietów i nic więcej.

Panie Codzienny strój biznesowy to spódnica i żakiet, spodnie z żakietem oraz sukienka lub princeska z koszulą lub marynareczką. W ramach business smart żakiet z bluzką można zastąpić sweterkami typu „bliźniak”.
Ramiona powinny być zakryte, podobnie długość spódnicy powinna być nie krótsza niż 7-8 cm nad kolano. Kolorystyka raczej stonowana, ale dopuszczalna gama kolorów jest zdecydowanie większa niż w przypadku stylu formalnego. Baza czyli kostium powinien być w dyskretnym kolorze ale można sobie pozwolić na bluzki i dodatki, już w bardziej zdecydowanych kolorach, dopasowanych do typu urody. Dopuszczalne są wszelkie pastele i niebieskości ale też czerwony, koralowy, fiolet, tonacje zieleni i żółtego ew amarant. Klasyczny róż i kolor pomarańczowy nigdy nie są kolorami postrzeganymi jako profesjonalne i eleganckie zatem należy ich bezwzględnie w biznesie unikać. Podobnie należy unikać wszelkich elementów seksualizujących wizerunek, jak zbyt duże dekolty, kabaretki, krótkie spódnice, szorty itd. gdyż ujmują poczucia kompetencji i profesjonalizmu.UntitledPantofle noszone do stroju biznesowego powinny zakrywać całą stopę. Tylko latem dopuszczalne są jasne kolory i lżejsze pantofle – z odkrytą piątą lub palcami, o ile stopy są odpowiednio zadbane. Klapki – ostatnio modne – nie mieszczą się w kanonach stroju biznesowego, podobnie jak sandały składające się zaledwie z kilku cienkich pasków. Zakrywające stopę baletki również nie są odpowiednie. Pantofle powinny być na średnim obcasie. Biżuteria jest dozwolona dopasowana do stroju ale nie może być zbyt krzykliwa czy błyszcząca typu wieczorowego . Można ją też zastąpić różnego rodzaju apaszkami lub szalami. I dobrze trzymać się zasady "mniej, znaczy więcej"

niedziela, 25 kwietnia 2010

dress code w biznesie / business formal

W związku z nagminnym myleniem nomenklatury i znaczeń w przeróżnych periodykach i artykułach na temat dress codu w biznesie, spróbuję to usystematyzować i uporządkować. Pomyłki zapewne wynikają z stąd że, ten sam kod ubioru ma różne nazwy a do tego jest jeszcze miękka granica między jednym a drugim i łatwo się w tym wszystkim zaplątać.
Pominę stricte formalne kody ubiorów typu white tie (frak, suknia balowa) i black tie (smoking, koktajlowa sukienka) i skupię się na tych biznesowych.
Kod biznesowy formalny, business attire, business formal ale z racji tego że nie jest tak elegancki i kategoryczny jak white czy black tie nazywany też dla zmyłki informal.
Najbardziej usztywniony i sformalizowany ze wszystkich . Po kilku latach odejścia od tego stylu znów powraca jako silna tendencja nie tylko w środowiskach prawniczych czy finansowychPanowie; obowiązkowy garnitur. Dopuszczalne kolory, antracyt, granat, ciemne odcienie szarości, ew.ciemny brąz. W sytuacjach szczególnie formalnych czerń. Jasne,gładkie koszule, biały, ecru, pastelowe odcienie niebieskiego, cytrynowy. Kołnierzyk sztywny, krój dowolny, ale kołnierzyk tzw. button down, zapinany na guziki jest niedopuszczalny. Obowiązkowy jest krawat. Wskazane drobne wzory, skośne pasy, gładkie, albo fakturowe. Obowiązują klasyczne skórzane czarne, ew wiśniowe półbuty typu Oxford czy Derby. Po za zegarkiem i obrączką ew sygnetem(jeżeli uzasadnione jest noszenie takowego w przeciwnym wypadkujest to tandetne i niestosowne), nie dopuszczalne są inne ozdoby. Styl mocno oficjalny. Zdecydowanie obowiązuje w polityce, korporacyjnych firmach prawniczych, consultingowych i finansowych.Stosowany również w dyplomacji oraz wszelkich okolicznościach oficjalnych przyjęć rautów,spotkań gdy jednoznacznie nie obowiązuje black tie.Dla Pań, standardowym uniformem jest kostium czyli garsonka lub komplet żakiet + spodnie. Zestaw ze spódnicą uważa się za bardziej formalny. Ważny jest rodzaj tkaniny powinna być doskonałej jakości gładka albo z dyskretnym wzorem (prążki) jeżeli fakturowa to również dyskretna. Kostiumy zdobione, z marszczeniami, ozdobnymi kołnierzykami, aplikacjami itd. nie mieszczą się w tej kategorii. Pod żakiet obowiązują jasne proste bluzki, proste topy lub koszule. Należy unikać bluzek obficie zdobionych, z wyraźnym deseniem, z nadrukami, błyszczących. Obowiązkowe zakrywające palce czółenka na średnim obcasie od 4-8cm. Od obowiązku noszenia pończoch czy rajstop coraz częściej są odstępstwa. Biżuteria dopuszczalna dyskretna i dość oszczędnie. Obowiązują stonowane kolory podobnie jak w przypadku mężczyzn.Zgodnie z zasadami za niestosowne uważa się długie rozpuszczone włosy.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

jak dbać o garnitur ??

Jest kilka zasad które pozwolą twoim garniturom na długi żywot bez większych oznak użytkowania.

Po pierwsze kiedy tylko możesz i oczywiście w czasie przechowywania, zawsze odwieszaj garnitur na odpowiedniego rozmiaru i wyprofilowany wieszak. Powyjmuj wszystkie przedmioty z kieszeni marynarki żeby jej niepotrzebnie nie obciążać. Spodnie powieś na przeznaczonym do tego wieszaku najlepiej za żabki do góry nogami. Siła grawitacji zrobi swoje. Gdy twój garnitur odpoczywa w szafie pokrowiec jest zbyteczny. Chyba że, nie używasz go długi czas, wtedy pokrowiec ochrania przed nadmiernym zakurzeniem. W przeciwnym wypadku niepotrzebnie będzie go ograniczał, dobrze jak w szafie będzie na tyle wolnej przestrzeni żeby twoje ubrania mogły swobodnie „pooddychać „

Pognieciony, zagnieciony garnitur,szybko odzyska swój kształt w wilgotnym otoczeniu. Powieś go w łazience i weź gorący prysznic, twój garnitur wróci do formy.

Daj mu odpocząć nie noś garnituru codziennie. Włókna i kształt odzieży potrzebują odpoczynku. Dlatego jeżeli chodzisz w garniturach na co dzień, musisz mieć ich co najmniej kilka. W przeciwnym razie twój garnitur szybko się zużyje i straci dobry wygląd.

Regularnie szczotkuj marynarkę miękką szczotką z naturalnego włosia zwłaszcza wyłogi marynarki, klapki kieszeni, kołnierz, wewnętrzną stronę rękawów, to ją uchroni przed wyświeceniami i oczyści z kurzu. Nie używaj do oczyszczania garniturów wałków z taśmą klejącą, to niszczy tkaninę.
Korzystaj tylko ze sprawdzonych renomowanych pralni chemicznych zaoszczędzenie kilku złotych może się po prostu nie opłacać.
Nigdy nie wcieraj i szoruj plamy bo możesz uszkodzić tkaninę, najwyżej plamę bardzo delikatnie przetrzyj a czyszczenie zostaw fachowcom.
Pamiętaj, aby podczas prasowania spodni umieścić kawałek wilgotnej tkaniny między żelazkiem a spodniami. To uchroni materiał przed "świeceniem".

Jeżeli wybierasz się w dłuższą podróż samochodem zdejmij marynarkę i powieś chociażby na oparciu fotela.
Jeżeli podróżujesz z dodatkową marynarką i nie korzystasz ze specjalnej walizki z pokrowcem na garnitur pakując ją do walizki złóż ja wg schematu

piątek, 5 marca 2010

mieć czy być?

Wczorajsza wizyta na otwarciu pierwszego polskiego salonu Rolexa miała być dla mnie bardziej okazją by podpatrzeć co ciekawego noszą nasze elity finansjery niż by zafundować sobie ekskluzywny zegarek. Otwarcie było szykowne, w luksusowym salonie „W.Kruka” na Pl. Trzech Krzyży w Warszawie. Właśnie „W.Kruk” został przez Rolexa namaszczony jako jedyny przedstawiciel na Polskę tej szacownej marki. Był szampan i truskawki w czekoladzie, tartinki z kawiorem i orzeźwiające mohito z miętą. Światowo. Tylko dlaczego te elity jakieś takie jakby prowincjonalne? Pierwsza refleksja z „imprezki”, to taka że fotografów było niewiele mniej niż zaproszonych gości. Nie trudno mi było zauważyć że, wśród nich też panuje swoistego rodzaju dress code. Nawet na eleganckim raucie wypada się pokazać w bluzie, ewentualnie we wzorzystym swetrzysku z lat 90. Do tego obowiązkowe, lekko nieświeże dżinsy, plus gadżety stylu, może być kucyk albo plecak trekingowy. Ciekawe, skąd takie wzorce ? A wracając do elit, to zakładam że, na przyjęciu nie brakowało potencjalnych klientów Rolexa. Cholera tylko do czego nosić te drogie cacka, bo do tych smutnych garniturków i płaskich krawacików jakoś by chyba nie pasowały. Ale może problem tkwi gdzie indziej? Kiedyś ktoś o niepolskim pochodzeniu chociaż od wielu lat tu mieszkający podzielił się ze mną swoją refleksją, że polscy mężczyźni nie potrafią się nosić. Nie czują się dobrze w garniturach i pod krawatem, widać jakiś dyskomfort, tak jakby ubranie ich uwierało, parzyło. I najlepsze nawet ubranie nagle traci formę, klasę i kształt. Zupełnie inaczej niż np. Włosi, gdzie nawet prosty robotnik wkładając w niedzielę białą koszulę i marynarkę czuje się szykowny, seksowny i dumny jak paw ze swojej samczej męskiej elegancji. Ciekawe spostrzeżenie, prawda? Chyba coś w tym jest, bo garniturki z przyjęcia nie były niemodne czy złej jakości, o nie, chyba zabrakło po prostu sznytu, stylu i odwagi w noszeniu. Mało który Pan z przyjęcia uciekł od banału i nudy, no chyba że lekarstwem na banalność ma być właśnie 100 tysięcy złotych na nadgarstku.

wtorek, 2 marca 2010

A&F na Savile Row

Tym razem może trochę nie w temacie bloga bo bardziej osobiście niż praktycznie, ale kolejny pobyt w Great Britain pomijając że, nasunął mi kilka nowych refleksji o dress code między innym o tym jak się nosi współcześnie tradycyjny wielowiekowy Oxford University to przysporzył mi też dość mieszanych nowych wrażeń o statecznej Sawile Row. Otóż niewzruszona jak wiktoriańskie mury ostoja męskiej klasyki i miarowego najwyższej próby krawiectwa została naruszona i w 2007r na rogu Savile Row i Burlington Gardens otwarto pierwszy w Europie salon kultowej młodzieżowej marki Abercrombie & Fitch. Czyli dżinsy, bluzy, T-shirty i japonki z logo łosia pożądane przez młodych ludzi na obu półkulach.
Czyżby nieunikniona zmiana warty, znak czasów ? By, by do lamusa tweedowe marynarki, by by piernikowate ubranka dla gentelmenów? No cóż, osobiście mi szkoda że, coraz mniej na tym świecie miejsca dla tradycji i klasy i pomału wszystko popada w fast-foodową bylejakość. Ale pomijając kontrowersyjne jak na ten asortyment położenie sklep zrobił na mnie kolosalne wrażenie, chyba jak już dawno żaden inny, nawet te luksusowych marek z Mediolanu czy Paryża. Aż zaparło mi dech w piersiach. Salon powstał w zabytkowej kamienicy z 1725r i zajmuje niebagatelną przestrzeń ponad 2000m/kw. Sprzedaż zaaranżowana na dwóch otwartych na siebie kondygnacjach, przypomina wielopoziomowy clubbing center. Dość mocno wyciemnione wnętrze, trudno nawet mówić o półmroku i głośna muzyka rodem z najlepszych night clubów Ibizy dopełnia klimatu ultraluksusowej dyskoteki.Ekspedienci zajęci bardziej sobą niż klientami tańczą, nie wiem czy z inwencji własnej czy z nakazów dyrektora marketingu, grunt że zachęca to do dobrej zabawy i do szalonych zakupów bo praktycznie każdy ulega magii miejsca i wychodzi z monumentalnego salonu nawet nie z jedną ale z naręczem czarnych papierowych toreb z napisem Abercrombie & Fitch. Całe szczęście że, na to by dopisać na nich London Savile Row, nikt z działu marketingu jeszcze nie wpadł.