niedziela, 25 kwietnia 2010

dress code w biznesie / business formal

W związku z nagminnym myleniem nomenklatury i znaczeń w przeróżnych periodykach i artykułach na temat dress codu w biznesie, spróbuję to usystematyzować i uporządkować. Pomyłki zapewne wynikają z stąd że, ten sam kod ubioru ma różne nazwy a do tego jest jeszcze miękka granica między jednym a drugim i łatwo się w tym wszystkim zaplątać.
Pominę stricte formalne kody ubiorów typu white tie (frak, suknia balowa) i black tie (smoking, koktajlowa sukienka) i skupię się na tych biznesowych.
Kod biznesowy formalny, business attire, business formal ale z racji tego że nie jest tak elegancki i kategoryczny jak white czy black tie nazywany też dla zmyłki informal.
Najbardziej usztywniony i sformalizowany ze wszystkich . Po kilku latach odejścia od tego stylu znów powraca jako silna tendencja nie tylko w środowiskach prawniczych czy finansowychPanowie; obowiązkowy garnitur. Dopuszczalne kolory, antracyt, granat, ciemne odcienie szarości, ew.ciemny brąz. W sytuacjach szczególnie formalnych czerń. Jasne,gładkie koszule, biały, ecru, pastelowe odcienie niebieskiego, cytrynowy. Kołnierzyk sztywny, krój dowolny, ale kołnierzyk tzw. button down, zapinany na guziki jest niedopuszczalny. Obowiązkowy jest krawat. Wskazane drobne wzory, skośne pasy, gładkie, albo fakturowe. Obowiązują klasyczne skórzane czarne, ew wiśniowe półbuty typu Oxford czy Derby. Po za zegarkiem i obrączką ew sygnetem(jeżeli uzasadnione jest noszenie takowego w przeciwnym wypadkujest to tandetne i niestosowne), nie dopuszczalne są inne ozdoby. Styl mocno oficjalny. Zdecydowanie obowiązuje w polityce, korporacyjnych firmach prawniczych, consultingowych i finansowych.Stosowany również w dyplomacji oraz wszelkich okolicznościach oficjalnych przyjęć rautów,spotkań gdy jednoznacznie nie obowiązuje black tie.Dla Pań, standardowym uniformem jest kostium czyli garsonka lub komplet żakiet + spodnie. Zestaw ze spódnicą uważa się za bardziej formalny. Ważny jest rodzaj tkaniny powinna być doskonałej jakości gładka albo z dyskretnym wzorem (prążki) jeżeli fakturowa to również dyskretna. Kostiumy zdobione, z marszczeniami, ozdobnymi kołnierzykami, aplikacjami itd. nie mieszczą się w tej kategorii. Pod żakiet obowiązują jasne proste bluzki, proste topy lub koszule. Należy unikać bluzek obficie zdobionych, z wyraźnym deseniem, z nadrukami, błyszczących. Obowiązkowe zakrywające palce czółenka na średnim obcasie od 4-8cm. Od obowiązku noszenia pończoch czy rajstop coraz częściej są odstępstwa. Biżuteria dopuszczalna dyskretna i dość oszczędnie. Obowiązują stonowane kolory podobnie jak w przypadku mężczyzn.Zgodnie z zasadami za niestosowne uważa się długie rozpuszczone włosy.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

jak dbać o garnitur ??

Jest kilka zasad które pozwolą twoim garniturom na długi żywot bez większych oznak użytkowania.

Po pierwsze kiedy tylko możesz i oczywiście w czasie przechowywania, zawsze odwieszaj garnitur na odpowiedniego rozmiaru i wyprofilowany wieszak. Powyjmuj wszystkie przedmioty z kieszeni marynarki żeby jej niepotrzebnie nie obciążać. Spodnie powieś na przeznaczonym do tego wieszaku najlepiej za żabki do góry nogami. Siła grawitacji zrobi swoje. Gdy twój garnitur odpoczywa w szafie pokrowiec jest zbyteczny. Chyba że, nie używasz go długi czas, wtedy pokrowiec ochrania przed nadmiernym zakurzeniem. W przeciwnym wypadku niepotrzebnie będzie go ograniczał, dobrze jak w szafie będzie na tyle wolnej przestrzeni żeby twoje ubrania mogły swobodnie „pooddychać „

Pognieciony, zagnieciony garnitur,szybko odzyska swój kształt w wilgotnym otoczeniu. Powieś go w łazience i weź gorący prysznic, twój garnitur wróci do formy.

Daj mu odpocząć nie noś garnituru codziennie. Włókna i kształt odzieży potrzebują odpoczynku. Dlatego jeżeli chodzisz w garniturach na co dzień, musisz mieć ich co najmniej kilka. W przeciwnym razie twój garnitur szybko się zużyje i straci dobry wygląd.

Regularnie szczotkuj marynarkę miękką szczotką z naturalnego włosia zwłaszcza wyłogi marynarki, klapki kieszeni, kołnierz, wewnętrzną stronę rękawów, to ją uchroni przed wyświeceniami i oczyści z kurzu. Nie używaj do oczyszczania garniturów wałków z taśmą klejącą, to niszczy tkaninę.
Korzystaj tylko ze sprawdzonych renomowanych pralni chemicznych zaoszczędzenie kilku złotych może się po prostu nie opłacać.
Nigdy nie wcieraj i szoruj plamy bo możesz uszkodzić tkaninę, najwyżej plamę bardzo delikatnie przetrzyj a czyszczenie zostaw fachowcom.
Pamiętaj, aby podczas prasowania spodni umieścić kawałek wilgotnej tkaniny między żelazkiem a spodniami. To uchroni materiał przed "świeceniem".

Jeżeli wybierasz się w dłuższą podróż samochodem zdejmij marynarkę i powieś chociażby na oparciu fotela.
Jeżeli podróżujesz z dodatkową marynarką i nie korzystasz ze specjalnej walizki z pokrowcem na garnitur pakując ją do walizki złóż ja wg schematu

piątek, 5 marca 2010

mieć czy być?

Wczorajsza wizyta na otwarciu pierwszego polskiego salonu Rolexa miała być dla mnie bardziej okazją by podpatrzeć co ciekawego noszą nasze elity finansjery niż by zafundować sobie ekskluzywny zegarek. Otwarcie było szykowne, w luksusowym salonie „W.Kruka” na Pl. Trzech Krzyży w Warszawie. Właśnie „W.Kruk” został przez Rolexa namaszczony jako jedyny przedstawiciel na Polskę tej szacownej marki. Był szampan i truskawki w czekoladzie, tartinki z kawiorem i orzeźwiające mohito z miętą. Światowo. Tylko dlaczego te elity jakieś takie jakby prowincjonalne? Pierwsza refleksja z „imprezki”, to taka że fotografów było niewiele mniej niż zaproszonych gości. Nie trudno mi było zauważyć że, wśród nich też panuje swoistego rodzaju dress code. Nawet na eleganckim raucie wypada się pokazać w bluzie, ewentualnie we wzorzystym swetrzysku z lat 90. Do tego obowiązkowe, lekko nieświeże dżinsy, plus gadżety stylu, może być kucyk albo plecak trekingowy. Ciekawe, skąd takie wzorce ? A wracając do elit, to zakładam że, na przyjęciu nie brakowało potencjalnych klientów Rolexa. Cholera tylko do czego nosić te drogie cacka, bo do tych smutnych garniturków i płaskich krawacików jakoś by chyba nie pasowały. Ale może problem tkwi gdzie indziej? Kiedyś ktoś o niepolskim pochodzeniu chociaż od wielu lat tu mieszkający podzielił się ze mną swoją refleksją, że polscy mężczyźni nie potrafią się nosić. Nie czują się dobrze w garniturach i pod krawatem, widać jakiś dyskomfort, tak jakby ubranie ich uwierało, parzyło. I najlepsze nawet ubranie nagle traci formę, klasę i kształt. Zupełnie inaczej niż np. Włosi, gdzie nawet prosty robotnik wkładając w niedzielę białą koszulę i marynarkę czuje się szykowny, seksowny i dumny jak paw ze swojej samczej męskiej elegancji. Ciekawe spostrzeżenie, prawda? Chyba coś w tym jest, bo garniturki z przyjęcia nie były niemodne czy złej jakości, o nie, chyba zabrakło po prostu sznytu, stylu i odwagi w noszeniu. Mało który Pan z przyjęcia uciekł od banału i nudy, no chyba że lekarstwem na banalność ma być właśnie 100 tysięcy złotych na nadgarstku.

wtorek, 2 marca 2010

A&F na Savile Row

Tym razem może trochę nie w temacie bloga bo bardziej osobiście niż praktycznie, ale kolejny pobyt w Great Britain pomijając że, nasunął mi kilka nowych refleksji o dress code między innym o tym jak się nosi współcześnie tradycyjny wielowiekowy Oxford University to przysporzył mi też dość mieszanych nowych wrażeń o statecznej Sawile Row. Otóż niewzruszona jak wiktoriańskie mury ostoja męskiej klasyki i miarowego najwyższej próby krawiectwa została naruszona i w 2007r na rogu Savile Row i Burlington Gardens otwarto pierwszy w Europie salon kultowej młodzieżowej marki Abercrombie & Fitch. Czyli dżinsy, bluzy, T-shirty i japonki z logo łosia pożądane przez młodych ludzi na obu półkulach.
Czyżby nieunikniona zmiana warty, znak czasów ? By, by do lamusa tweedowe marynarki, by by piernikowate ubranka dla gentelmenów? No cóż, osobiście mi szkoda że, coraz mniej na tym świecie miejsca dla tradycji i klasy i pomału wszystko popada w fast-foodową bylejakość. Ale pomijając kontrowersyjne jak na ten asortyment położenie sklep zrobił na mnie kolosalne wrażenie, chyba jak już dawno żaden inny, nawet te luksusowych marek z Mediolanu czy Paryża. Aż zaparło mi dech w piersiach. Salon powstał w zabytkowej kamienicy z 1725r i zajmuje niebagatelną przestrzeń ponad 2000m/kw. Sprzedaż zaaranżowana na dwóch otwartych na siebie kondygnacjach, przypomina wielopoziomowy clubbing center. Dość mocno wyciemnione wnętrze, trudno nawet mówić o półmroku i głośna muzyka rodem z najlepszych night clubów Ibizy dopełnia klimatu ultraluksusowej dyskoteki.Ekspedienci zajęci bardziej sobą niż klientami tańczą, nie wiem czy z inwencji własnej czy z nakazów dyrektora marketingu, grunt że zachęca to do dobrej zabawy i do szalonych zakupów bo praktycznie każdy ulega magii miejsca i wychodzi z monumentalnego salonu nawet nie z jedną ale z naręczem czarnych papierowych toreb z napisem Abercrombie & Fitch. Całe szczęście że, na to by dopisać na nich London Savile Row, nikt z działu marketingu jeszcze nie wpadł.

czwartek, 25 lutego 2010

Współczesny Dandyzm

Dzisiaj znowu w świecie pauperyzacji, bylejakości i banału stał się pożądany jak nigdy. A może to po prostu świetne określenie by poradzić sobie z tym że ktoś wygląda inaczej ? Modę na współczesny dandyzm w dużej mierze sprowokował kultowy już blog nowojorczyka Scota Schumana ,”The Sartorialist” i bezwzględnie wciąż stanowi źródło fantastycznych w tej mierze inspiracji. W dobie sklonowanych klientów sieciówek, dandys to ktoś w kogo wizerunku czuć ślad ludzkiej reki i myśli, niewymuszony indywidualizm, albo staroświecki szyk i elegancję. Ale dandyzm to przecież nie tylko strój to przede wszystkim osobowość , niezależnie od epoki dandys jest czarujący i musi pozostawić niezapomniane wrażenie. Zatem to sposób życia a nie stylizacja. Jak mawiał najsłynniejszy dandys wszechczasów Oscar Wilde, „Dandyzm to stan umysłu, a dandys ma jeden cel –zamienić swoje życie w dzieło sztuki” I całe szczęście, bo w innych okolicznościach świat umarłaby z nudy.
all photos thesartorialist.blogspot.com